Mieli dwóch małych synów. Przyjęli do domu nastolatkę z pieczy

Mieli dwóch małych synów. Przyjęli do domu nastolatkę z pieczy

Zdjęcie poglądowe wygenerowane przez AI

W domu Niny i Marka stoją obok siebie małe i duże buty, a przy stole musi znaleźć się miejsce dla całej piątki. Para wychowująca dwóch synów zdecydowała się przyjąć pod opiekę Kasię, która wcześniej przez lata mieszkała u rodziców Niny. Wspólne życie wymagało zmian, rozmów i cierpliwości, ale z czasem nastolatka stała się dla chłopców po prostu starszą siostrą. Ta historia z powiatu otwockiego pokazuje też, że rodzicielstwo zastępcze nie musi zaczynać się od idealnych warunków.

Nina i Marek od początku małżeństwa wiedzieli, że kiedyś mogą stanąć przed decyzją dotyczącą opieki nad Kasią. Dziewczynka trafiła do rodziców Niny jako czterolatka i spędziła u nich dziesięć lat. Gdy para zawodowych rodziców zastępczych zaczęła myśleć o emeryturze, Kasia nadal potrzebowała domu.

Małżeństwo miało już wtedy dwóch synów. Młodszy miał dwa lata, starszy pięć. Zanim dziewczyna zamieszkała z nimi na stałe, Nina i Marek ukończyli szkolenie dla rodzin niezawodowych. Początkowo uczestniczyli w kursie razem, ale z powodu ciąży Niny Marek zakończył go sam. Nina przeszła szkolenie później, w czasie pandemii, w formule online.

Rodzina Niny i Marka nie ukrywała, że decyzja może być trudna. Bliscy prosili ich, żeby dobrze ją przemyśleli, zwłaszcza że w domu były już małe dzieci. Jednocześnie deklarowali pomoc i wsparcie. Ostatecznie para uznała, że Kasia nie powinna zostać bez miejsca, które znała i z którym była związana od dzieciństwa.

  • Nastolatka w domu z małymi dziećmi wymagała nowego podziału czasu
  • Kasia planuje dorosłość, a rodzina przygotowuje się na kolejny etap
  • Większe mieszkanie i pieniądze nie są jedynymi warunkami opieki

Nastolatka w domu z małymi dziećmi wymagała nowego podziału czasu

Pierwsze tygodnie przyniosły przede wszystkim konieczność znalezienia równowagi. Małe dzieci potrzebowały opieki i stałej obecności dorosłych, a Kasia chciała rozmowy, wspólnych zajęć i zwyczajnego zainteresowania. Nina wspominała, że wieczorem trudno było jej wyjść od najmłodszego syna, podczas gdy nastolatka czekała w innym pokoju.

Rodzice musieli nauczyć się dzielić obowiązki. Jedno z nich zajmowało się młodszymi dziećmi, drugie spędzało czas z Kasią. Ważnym krokiem było także wyjaśnienie dziewczynie, że wspólne chwile całej rodziny są również formą bliskości z nią, nawet jeśli nie zawsze może liczyć na czas spędzany sam na sam z dorosłym.

Kasia znała chłopców jeszcze zanim zamieszkała z Niną i Markiem. Wcześniej przebywali razem w domu rodziców Niny. Czytała starszemu z nich książki, bawiła się z nim i pojawiała się na rodzinnych zdjęciach. Ta relacja nie zaczęła się więc w dniu formalnej zmiany miejsca pobytu, lecz rozwijała się przez lata.

Dziś chłopcy pytają, kiedy Kasia wróci, modlą się za nią, gdy jej nie ma, i biegną się z nią przywitać. Starszy syn poszedł do pierwszej klasy, a Kasia poprosiła, aby wpisano ją na listę osób uprawnionych do odbierania go ze szkoły. W rodzinie przedstawiana jest jako jego siostra.

„Trzeba mieć świadomość, że to jest nastolatek, który czasem zrobi coś głupiego – na pewno nie będzie najświętszym dzieckiem.”
– powiedział Marek w rozmowie opublikowanej przez Powiat Otwocki.

Kasia planuje dorosłość, a rodzina przygotowuje się na kolejny etap

Kasia zbliża się do pełnoletności. Na razie chce zostać z rodziną co najmniej do końca roku szkolnego, w którym skończy 18 lat, ale myśli także o samodzielnym życiu. Rozmawiała z koleżanką o wspólnym mieszkaniu i sama wybrała szkołę zawodową, w której kształci się na cukiernika.

Gotowanie i pieczenie były jej zainteresowaniami jeszcze wcześniej. Nina i Marek przedstawili jej różne możliwości, ale nie wybierali za nią. W ten sposób wspierają ją w podejmowaniu decyzji dotyczących przyszłości, nie odbierając jej poczucia sprawczości.

Ważnym doświadczeniem dla Kasi było spotkanie innych dzieci i młodych osób związanych z pieczą zastępczą. Wcześniej sądziła, że jej sytuacja jest czymś wyjątkowym i że tylko ona wychowuje się poza rodziną biologiczną. Podczas projektu dotyczącego wyboru drogi zawodowej poznała osoby w podobnym położeniu, także uczniów swojej szkoły. Zobaczyła, że nie jest sama.

Nina i Marek rozmawiali również ze swoimi synami o pieczy zastępczej. Tłumaczyli im, że dzieci wychowujące się poza rodziną biologiczną nie są gorsze i mogą szczególnie mocno przeżywać żarty dotyczące rodziców lub domu. Starszy chłopiec z czasem sam przypomniał młodszemu, aby nie poruszał przy Kasi tematu, który mógł sprawić jej ból.

„Te dzieci naprawdę dużo rozumieją, jeśli się z nimi rozmawia wprost, ale z sercem.”
– powiedział Marek w rozmowie opublikowanej przez Powiat Otwocki.

Rodzice podkreślają, że rozmowa z dziećmi powinna dotyczyć nie tylko samej pieczy zastępczej, lecz także szacunku, życzliwości i reagowania na dokuczanie. Ich zdaniem część krzywdzących zachowań wynika z niewiedzy, dlatego warto wyjaśniać dzieciom, z czego mogą wynikać różne sytuacje rodzinne.

Większe mieszkanie i pieniądze nie są jedynymi warunkami opieki

Nina i Marek zwracają uwagę na obawy, które często powstrzymują dorosłych przed zainteresowaniem się rodzicielstwem zastępczym. Jedną z nich jest zbyt małe mieszkanie. Jak wynika z ich doświadczeń, warto w takiej sytuacji porozmawiać z placówką, ponieważ możliwa bywa pomoc w znalezieniu większego lokum albo dopłata do czynszu.

W okolicy znajduje się także dom przeznaczony dla rodziny, która chciałaby prowadzić rodzinny dom dziecka. W takim rozwiązaniu rodzina otrzymuje budynek i zamieszkuje w nim z podopiecznymi. Szczegółów dotyczących dostępnych form pomocy można szukać w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, które prowadzi działania związane z pieczą zastępczą w powiecie otwockim.

Dla dzieci ważniejsze od wyposażenia mieszkania jest poczucie bezpieczeństwa i obecność dorosłego, któremu mogą zaufać. Nina podkreśla, że używana kanapa i skromniejsze warunki nie muszą być przeszkodą, jeśli dziecko otrzymuje opiekę. Z kolei nowe meble nie zastąpią relacji i stabilności.

Rodziny zastępcze mogą korzystać ze świadczeń związanych z utrzymaniem dziecka, a także z dofinansowania wypoczynku i świadczeń 300+ oraz 800+. Rodziny zawodowe otrzymują również wynagrodzenie zależne od liczby dzieci pozostających pod ich opieką. Konkretne wsparcie wymaga jednak sprawdzenia dostępnych świadczeń i złożenia odpowiednich wniosków.

Para przypomina też, że wiek nie musi automatycznie wykluczać kandydatów. Rodzice Niny rozpoczęli swoją działalność jako rodzina zastępcza po pięćdziesiątce. Najważniejsze są gotowość do opieki, stabilność i świadomość, że dziecko może potrzebować czasu, aby zaufać nowym opiekunom.

„Nie trzeba czuć dokładnie tego samego, co do własnego dziecka, żeby było dobrze.”
– powiedziała Nina w rozmowie opublikowanej przez Powiat Otwocki.

Historia rodziny pokazuje, że decyzja o przyjęciu nastolatki nie była spontanicznym gestem. Wynikała z wieloletniej relacji, przygotowania i przekonania, że Kasia powinna mieć gdzie dorastać. Wsparcie, o którym mówią Nina i Marek, nie ogranicza się do jednego dziecka – obejmuje także ich synów, którzy uczą się, że rodzina może powstawać na różne sposoby.

na podstawie: Powiat.

Ilustracja ma charakter poglądowy i została wygenerowana przez sztuczną inteligencję — nie jest fotografią rzeczywistego zdarzenia.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji